środa, 19 września 2012 | By: Harashiken

Opowieści z meekhańskiego pogranicza


Autor: Robert M. Wegner
Tytuł: Północ-Południe, Wschód-Zachód
Cykl: Opowieści z meekhańskiego pogranicza
Wydawnictwo: Powergraph
Oprawa: miękka ze skrzydałkami/twarda
Liczba stron: 1170
Status: posiadam
Ocena: 6/6


Po "Opowieści..." sięgnąłem już bardzo dawno, jednakże dopiero jakiś czas temu zebrałem się do napisania recenzji. Do rodzimej fantastyki nigdy przekonany nie byłem, toteż i do tej podchodziłem z dużym dystansem, zwłaszcza biorąc pod uwagę, iż początkowo opis przywodził mi na myśl "Grombelardzką Legendę" Kresa. Kres zaś choć dobry, jest niezwykle specyficzny i podobnego dzieła raczej bym nie przełknął. Ostatecznie do lektury przekonała mnie bardzo pozytywna recenzja Enedtil.

"Opowieści..." posiadają bardzo ciekawą formę bowiem oba tomy podzielone są na dwie części z czego każda składa się z 4 opowiadań. Nie jest to jednak w żadnym razie zbiór luźnych opowieści, a spójna historia, która dość powoli się splata.

Północ - Południe:
Na północy poznajemy cztery historie z życia Szóstej Kompanii Górskiej Straży pod dowództwem Kennetha-lyw-Darawyta. Przemierzamy wraz z nimi mroźne i nieprzyjazne góry, tropimy przestępców, zabezpieczamy szlaki, wysłuchujemy przy ognisku opowieści o dawnych bohaterach i odwiedzamy szlacheckie salony. Znana już wtedy Szósta Kompania podczas lektury zdobywa jeszcze większy rozgłos i sławę z powodu często kontrowersyjnych decyzji jej porucznika. Na północy również po raz pierwszy uchylają się drzwi, za którymi możemy dostrzec zalążek głębszej historii i zapowiedź nadchodzących burz. Opowieści o Górskiej Straży do tego stopnia potrafią wciągnąć, że kiedy przychodzi do rozstania się z chłopakami i udania na południe będziemy zapierać się rękoma i nogami by obrażeni na cały świat wyruszyć na pustynię gdzie...

... czeka na nas historia Yatecha, wojownika z plemienia Issaram. W tej części autor skupia się na pojedynczym bohaterze i jego odczuciach. Yatech bowiem zostaje uwięziony pomiędzy miłością do córki człowieka, do którego najął się na służbę, a prawami i zobowiązaniami wobec swego plemienia. Issaram to społeczność niezrównanych wojowników, którymi rządzą surowe prawa i obowiązki. Chyba jedyną tak bogatą i dokładnie zarysowaną społecznością z jaką do tej pory się spotkałem w literaturze fantasty byli Jordanowscy Aielowie. Skupiamy się tu na wewnętrznych odczuciach bohatera i jego dylematach moralnych, poznajemy historię i obyczaje jego plemienia i odkrywamy drogę człowieka, który chcąc być wierny swym rodakom i zasadom swej kultury zniszczył to co miało dla niego równie wielką wartość. Na południe natrafiamy też na kolejne poszlaki niepokojących i tajemniczych wydarzeń mających miejsce w Meekhanie, a kiedy wszystko nabiera tempa przychodzi pora by się rozstać.

Przywiązany do północy i przygód Górskiej Straży i rozgoryczony przymusem rozstania się z nimi, byłem początkowo negatywnie nastawiony do historii Yatecha. Ta jednak szybko porywa i zachwyca i to nawet bardziej niż opowieści z północy. Wegner swoim stylem potrafi porwać czytelnika już od pierwszych stron i trzyma do końca w mocnym uścisku. 

Wschód - Zachód:
Spragniony kolejnych wieści o poznanych bohaterach szybko sięgnąłem po kolejny tom. Zarówno Yatech jak i Kenneth wraz z towarzyszami zmuszeni byli opuścić swe rodzime ziemie. Spodziewałem się więc, że Wegner będzie kontynuował rozpoczęte wątki i poznam tutaj dalsze losy starych znajomych. Jednakże tu czeka na czytelnika mały zawód. Zarówno nasz niezrównany wojownik jak i czerwone szóstki pojawiają się w tym tomie jednak w zupełnie innych okolicznościach niżbyśmy to sobie wyobrażali. Zarówno na wschodzie jak i na zachodzie czekają na nas nowi bohaterowie i nowe przygody. 

Na wschodzie przyjdzie nam śledzić losy czardana dowodzonego przez genialnego generała Laskolnyka, który pod swoje skrzydła przyjmuje ludzi niezwykłych i którego imię znane jest od drobnych rzezimieszków po meekhańskich dowódców wojskowych, a może i wyżej. Laskolnyk wraz z czardanem stacjonuje w okolicy wschodniej granicy Meekhanu gdzie przemierzając stepy rozprawia się ze zbirami i pomaga tamtejszej ludności. Jednak i tu wreszcie dotychczasowa rutyna dobiega końca kiedy docierają echa niepokojących wydarzeń, a czardan zostaje wciągnięty w machinę nadchodzących wydarzeń. 

Z kolei na zachodzie poznajemy losy młodego złodzieja Altsina, który wplątany w kradzież niezwykle ważnej relikwii odkrywa mroczne sekrety miasta, w którym się wychował i zostaje wpleciony w wydarzenia mogące mieć wydźwięk w całym cesarstwie i do których przyłożyły swą rękę siły pokrewne bogom.

Tak jak i poprzednio Wegner zachwyca stylem i wciąga czytelnika w przygody swoich bohaterów zręcznie splatając rozpoczęte w poprzednim tomie wątki i prowadząc do konfrontacji poznanych bohaterów. Odkrywa jednocześnie kolejne karty głównych wydarzeń czyniąc tym samym lekturę jeszcze bardziej intrygującą. 

###

Oba tomy zbudowane są podobnie, najpierw do czynienia mamy z grupą osób na tle, których wyróżnia się kilka jednostek, potem zaś poznajemy losy pojedynczego osobnika targanego poważnymi wątpliwościami, którego życie diametralnie się odmieni. Na podobnej zasadzie również oba tomy się splatają.

Styl autora sprawia, że lektura idzie niezwykle sprawnie i zapewnia dużo przyjemności, wykreowane postacie są szczegółowe i ciekawe, szybko się do nich przywiązujemy i często o ich losy niepokoimy, zaś różnorodność wykreowanego świata zachwyca.

Jednym słowem debiut Wegnera to wielki sukces i niezmiernie ciekaw jestem kontynuacji serii, zwłaszcza że kolejny tom jest już pełnoprawną powieścią nie zaś zbiorem opowiadań. Tym bardziej ciekaw jestem jak autor sobie z tym poradził. Polecam każdemu zainteresowanemu fantastyką, zwłaszcza tym ceniącym dobrą rodzimą fantasy. Na pewno się nie zawiedziecie.

13 komentarze:

Moreni pisze...

Ja tam nie czułam się zawiedziona rozstaniem z Górską Strażą, chociaż chłopaki fajni byli.;) No i Południe nie przypadło i do gustu aż tak, jak Tobie. Pierwsze opowiadania były świetne, ale ostatnie mnie rozczarowały. Rozumiem, że do czegoś tam będą później potrzebne, ale póki co, nie bardzo wiem, co z nimi zrobić.

Oceansoul . pisze...

Ja się czułam zawiedziona tylko po Wschodzie, to zdecydowanie moja ulubiona część i trudno mi się było z nią rozstać.
A teraz nie mogę się doczekać, aż kupię i pochłonę powieść. :)

Moreni pisze...

Ocia - o to, to, z głowy prosto mi to wyjęłaś.:)

czas-odnaleziony pisze...

W sumie nie za czesto siegam po fantastyke, ale jak juz siegam, to staram sie czytac pozycje znakomite - zatem wrzucam "Opowiesci..." do ksiazek do przeczytania :-).

Immora pisze...

Kieeedyś... Kolejna seria polskiego autora, którą muszę dorwać. Zresztą, Wegner jest taki sympatyczny, że nie mógł napisać nic złego :P

oisaj pisze...

Sobie poradził w powieści, szkoda tylko, że znowu trzeba czekać na dalszy ciąg ;)

Shadow pisze...

Co do ostatniego akapitu - mam taką teorię, że Wegner podoba się dlatego, że jest mało "rodzimy", a bardzo "zachodni".
A powieść jest ok, chociaż można się do paru rzeczy przyczepić. Niemniej daje radę :)

Carrie pisze...

Ja staram się nie podchodzić do żadnej książki z dystansem. Nie wiadomo co może nas zaskoczyć. Na razie daleka droga przede mną do przeczytania tej książki... Moje Elfy czekają ^^ No i przez Ciebie wróciłam do Bleach na jakiś czas ;P Jest dużo "roboty" ;)

Karodziejka pisze...

Muszę kiedyś po to wreszcie sięgnąć ;-D Za wiele jest lektur, które warto przeczytać^^

Harashiken pisze...

Moreni: Każdy lubi co innego ;)

Oceansoul: Jak wyżej. Ja po wschodzie nie byłem szczególnie rozczarowany, wiedziałem czego się spodziewać. Jedyne co to troszkę zmartwiło mnie rozdzielenie się czardanu. A powieść kupuj, kupuj!

czas-odnaleziony: Cieszę się :)

Immora: Kosik też jest sympatyczny, a jego opowiadania zupełnie do mnie nie przemówiły ^^ I nie odkładaj na później bo nigdy nie przeczytasz.

oisaj: No niestety trzeba, ale przede mną jeszcze ponad połowa, więc na razie nie mam się czym martwić.

Shadow: Być może, ale ja chyba nie jestem na tyle wyczulony by to odczuć :) Ja póki co nie znalazłem niczego do czego mógłbym się przyczepić.

Carrie: Owszem, masz rację, ale pewnych przyzwyczajeń ciężko się pozbyć. Jakie elfy? Które elfy?

Do anime czy do mangi? Bo to pierwsze wstrzymali na jakiś czas, więc masz szansę nadrobić, a w mandze zaś robi się cholernie interesująco, dziadunio wymiata :)

Karo: A za mało czasu na nie :(

viv pisze...

Wegner jest w planach obowiązkowych - razem z pewnie z setką innych pozycji. Strasznie frustrujący jest ten brak czasu :)

Carrie pisze...

Pisałam Ci, że szukam książek z Elfami. Więc muszę się za nie zabrać jakoś teraz. Znaczy za Wiedźmina ;P
Anime :) Wiem, że wstrzymali. Ale jak na razie jestem mniej więcej w połowie więc trochę mi zostało do końca ^^ Jak się skończy to wtedy będę się martwić ;D

Agnes pisze...

Uwielbiam Meekhan, ten rudy dowódca przypadł mi do gustu od pierwszego kopa.
Obiecałam sobie i panu Wegnerowi zresztą też (na targach miałam możliwość), że cokolwiek on napisze, to ja to kupię.
Basta.

Prześlij komentarz

Ostatnio postanowiłem otworzyć komentarze dla wszystkich. W związku z tym przestroga - komentujących anonimowo proszę o podpisywanie się. Komentarz anonimowy + wątpliwa jego wartość = śmietnik to samo tyczy się podpisanych komentarzy anonimowych, które uznam za zwykły spam. Anonimów proszę również o stosowanie chociaż podstawowych zasad ortografii. Porządek musi być, dziękuję, dobranoc!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...