wtorek, 20 września 2011 | By: Harashiken

Sprzysiężenie Czerwonego Wilka

Autor: Robert V.S. Redick
Tytuł: Sprzysiężenie Czerwonego Wilka
Cykl: Rejs "Chathranda"
Wydawnictwo: MAG
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 464
Status: posiadam
Ocena: 3/6

Szósty umbrina 941
Wiadomość nadzwyczajna
CSK CHATHRAND
ZAGINĄŁ NA MORZU

Intrygująca to wiadomość biorąc pod uwagę, że Chathrand igłą w stogu siana nie był. Otóż wyobraźcie sobie klasyczny trójmasztowiec i postawcie przy nim Chathranda. Czubki masztów tego pierwszego sięgną ledwie burty Chathranda. Wielki prawda? To ostatni statek ze swojej klasy, pozostałe zostały zniszczone, a nikt nie potrafi już dziś powtórzyć wyczynu ich budowniczych. A teraz ten niebywały ruchomy pałac zaginął. Nam zaś dane będzie poznać historię jego ostatniego rejsu. Brzmi całkiem interesująco, morskie fantasy i wspaniała przygoda, a takowe nie zdarzają się co dzień. Niestety jak to mówią dobre złego początki lecz koniec żałosny.

Sprzysiężenie Czerwonego Wilka to pierwszy tom trylogii, która zapowiadała się naprawdę całkiem nieźle. Na początku przedstawione są nam wydarzenia z kilku różnych pozornie niezwiązanych ze sobą miejsc. Chwilę później okazuje się jednak, że wszystkie poznane postacie coś łączy, otóż wszystkie wkrótce znajdą się na pokładzie Chathranda, a ich los zostanie ze sobą związany. I tu pojawia się pierwszy drobny zgrzyt. Na pierwszy plan wysuwa się dwójka bohaterów, nastolatków, w dodatku chłopak i dziewczyna. Jak zapewne nie trudno się domyślić ten pierwszy zakocha się w tej drugiej, a jednym z problemów, które będą go dręczyć będzie różnica w statusie społecznym pomiędzy nimi. Jednak jak powiedziałem to drobny zgrzyt, nie jedno fantasy wykorzystuje podobne schematy i wychodzi z tego porywająca historia.

Ta historia jednak taka nie była, przynajmniej dla mnie. Zamiast dojrzałej fantastyki z ciekawym pomysłem otrzymałem opowieść, która z pewnością spodoba się młodszym czytelnikom, doświadczonych z fantastyką po prostu znudzi. Im dalej w lekturę tym więcej spotykałem magicznych niedorzeczności. Tajemniczego maga z innego wymiaru, który świat bohaterów odwiedzał przechodząc tunelem ukrytym w zegarze i którego wszechwiedza wprost porażała. Choć praktycznie cały czas siedział w zegarze wiedział o wszystkim co przydarzyło się naszym bohaterom, nie miał zaś zielonego pojęcia o poczynaniach i zamiarach wrogów, ani nawet o ich istnieniu mimo, że byli pod samym nosem. Tak samo leży moim skromnym zdaniem koncepcja zaklęć, których ów mag nauczył na wszelki wypadek naszego młodego bohatera Pazel'a. Trzy magiczne słowa, każde wywołuje inny efekt, a po wypowiedzeniu już nigdy więcej nie da się ich użyć. W dodatku to Pazel musi zdecydować kiedy, które powinien wykorzystać, mag mu nie pomoże ani nie doradzi bo... nie. Taka już rola bohaterów, sami muszą podejmować decyzję i ponosić ich konsekwencje. Ponadto Pazel o czym dowiadujemy się już na samym początku cierpi na ciekawą przypadłość. Otóż miewa czasem napady podczas których nie jest w stanie wyartykułować jednego zrozumiałego słowa. Trwają one około godziny i może w tym czasie zrozumieć każdy język, bez względu na to czy to słowo pisane czy mówione. A jeśli podczas ataku zetknie się z obcym wyrazem czy zdaniem to po ataku na zawsze zostaje już w jego pamięci i nie ma problemu z posługiwaniem się nimi. Nie jestem pewien bo "Sprzysiężenie..." czytałem już dość dawno, ale chyba nie tylko przyswajał sobie tym sposobem obce zwroty. Już po poznaniu jednego zdania mógł płynnie mówić danym językiem. Chętnie wymieniłbym więcej równie niedorzecznych rozwiązań, niestety jak już wspomniałem od lektury minął spory kawałek czasu i mało szczegółów pozostało mi w pamięci. Jestem jednak pewien, że podczas czytania nieraz odniosłem wrażenie, że wiele pomysłów i rozwiązań jest bardzo dziecinnych i wymagającego od dojrzałego czytelnika sporej dozy tolerancji. Im bliżej końca tym wszystko stawało się bardziej naciągane i nieciekawe.

Po lekturze miałem mieszane uczucia, naprawdę liczyłem na więcej, jednakże wyszło jak wyszło. Jeśli nie macie nic lepszego do czytania to sięgnijcie po "Sprzysiężenie..." być może Wam się spodoba. Ja jednak poważnie zastanawiam się nad tym czy przeczytać drugi tom, który ponoć ma być wydany jeszcze w tym roku.

6 komentarze:

Radosiewka pisze...

Na początku Twój opis mnie zaciekawił o różnych postaciach i okręcie. Potem doczytałam o nastoletnich bohaterach i ich miłości i że to coś dla młodszych osób raczej:(

Dusia pisze...

Ja osobiście nie mam w zwyczaju przerywania lektury serii, nawet bardzo słabej, dając jej do samego końca szansę na pozytywne zaskoczenie.
Tą serię sobie jednak odpuszczę, na pewno czas spożytkuję lepiej;)

Pozdrawiam!

Harashiken pisze...

Radosiewka: No na początku książka też mnie zaciekawiła, pomysł oryginalny, ale wyszło jak wyszło. Spróbuję się kiedyś z drugą częścią może będzie lepiej. Miłość nastoletnich bohaterów to jeszcze nie powód do przekreślenia książki ;)

Dusia: Ja nie miałem okazji, żeby sprawdzić swoje zachowanie w podobnej sytuacji. Do tej pory łapałem się za pozycje bardzo dobre. Jak już napisałem powyżej pewnie będę kontynuował bo nie mam w zwyczaju pozbywać się książek, a jak już jeden tom stoi to trzeba uzupełnić i ocenić całość. Jedynym pretendentem do zerwania kontynuowania cyklu i pozbycia się książki jest Dziewiąty Mag ;) Jeszcze jest Zbieracz Burzy po którego niezbyt chętnie sięgnę, ale stoi na półce więć na pewno prędzej czy później się za niego zabiorę.

Aleksandra pisze...

A już myślałam, że to coś dla mnie... :/ Morskie fantasy - mogło być super. Przeczytałabym, gdybyś nie wspomniał o różnych niedorzecznych, dziecinnych pomysłach, bardzo mnie takie rzeczy irytują.

Harashiken pisze...

Aleksandra dam szansę drugiej części, która wychodzi już niedługo. Ale ta szansa to jak zawsze u mnie bliżej nieokreślona przyszłość, póki co mam zamiar się skupić na tym co zagwarantuje mi wyborną ucztę czytelniczą :)

Marvil pisze...

Czytałem dosyć dawno temu, ale wrażenia miałem raczej dobre. Lekkie i przyjemne czytadło. Chociaż teraz już bardzo mało pamiętam i pewnie dlatego nie sięgnę po następną część.

Prześlij komentarz

Ostatnio postanowiłem otworzyć komentarze dla wszystkich. W związku z tym przestroga - komentujących anonimowo proszę o podpisywanie się. Komentarz anonimowy + wątpliwa jego wartość = śmietnik to samo tyczy się podpisanych komentarzy anonimowych, które uznam za zwykły spam. Anonimów proszę również o stosowanie chociaż podstawowych zasad ortografii. Porządek musi być, dziękuję, dobranoc!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...