niedziela, 20 listopada 2011 | By: Harashiken

Wieki Światła

Autor: Ian R. MacLeod
Tytuł: Wieki Światła
Wydawnictwo: MAG
Oprawa: twarda
Liczba stron: 400
Status: posiadam
Ocena: 6/6

"Jest to powieść po prostu dobrze napisana, miejscami napisana pięknie..." to słowa, którymi Jacek Dukaj opisuje na odwrocie okładki "Wieki Światła". Z początku uznałem je za krzywdzące dla książki tego formatu. Tak chwalona seria Uczty Wyobraźni, pierwszy jej tom i opisany przez Dukaja jak zwyczajna, dobra książka? Teraz jednak kiedy jestem już po lekturze, wiem, że nie były to w żadnym razie słowa umniejszające dziełu MacLeod'a. One najlepiej odzwierciedlają czym są "Wieki...". Ciężko dobrać słowa tak by w pełni oddać wrażenia towarzyszące czytelnikowi jednak po dobrym finale historii, kiedy cofnąłem się pamięcią do miejsc i scen pięknych zrozumiałem, że te kilka prostych słów ujmuje sedno odczuć czytelnika. W życiu piękne są tylko chwilę, których piękna nie potrafilibyśmy docenić gdyby trwały wiecznie. 

Opowieść osadzona jest w realiach wiktoriańskiej Anglii, w świecie, w którym przemysł opiera się na magii. Społeczeństwo podzielone jest na poszczególne klasy, na czele cechów stoją bogacze wyzyskujący niżej postawionych. Większość obywateli prowadzi życie wypełnione ciężką jednak satysfakcjonującą pracą dla cechów. Ci niezrzeszeni są nazywani partaczami, są nielubiani i nieszanowani zatrudniani czasem do prostych, dorywczych prac. Poza tym mamy jeszcze odmieńców, czyli ludzi, których zmieniła długotrwała praca z eterem. Ci spotykają się z jeszcze większą pogardą niż partacze, są niemile widziani w społeczeństwie, ścigani i zamykani w specjalnych ośrodkach jako niebezpieczni dla społeczeństwa. Choć Eter jest substancją bardzo niebezpieczną jest też surowcem, na którym opiera się cały przemysł. To substancja posiadająca magiczne właściwości i napędzająca wszelkie maszyny i urządzenia, pozwalająca zachować budynki w dobrej kondycji, posiadająca wiele innych właściwości. Eter jest fundamentem całego znanego świata, a jego największym i praktycznie jedynym jego źródłem w Anglii jest Bracebridge, miasteczko, w którym żyje nasz bohater Robert Borrows.

Stosunkowo szczęśliwe dzieciństwo przerywa nagła choroba matki, ojciec coraz bardziej pogrąża się w alkoholizmie, a Roberta nie zachwyca wizja spędzenia reszty życia w fabryce należącej do cechu jego ojca. Ucieka z domu obierając na cel Londyn, który jawi mu się jako wspaniałe i niesamowite miasto pełne perspektyw. Poza tym ma też nadzieję na spotkanie tam pewnych osób poznanych w Redhouse, domu, do którego zaprowadziła go kiedyś matka. Po przyjeździe trafia do jednej z najgorszych dzielnic gdzie zderza się z brutalną rzeczywistością i musi ze wszystkich sił starać się jakoś przeżyć w tych jakże odmiennych od jego wyobrażeń warunkach.

Podczas lektury przypomniał mi się wstęp Tad'a Williams'a do "Pamięci, Smutku i Ciernia", w którym to przestrzegał czytelnika by ten unikał przypuszczeń, by nie zakładał niczego z góry, bo często może się okazać tak, że pozornie oklepane schematy czy oczywiste sytuacje mogą przekształcić się w coś zupełnie niespodziewanego. Nie wiem czemu akurat to nasunęło mi się na myśl, nie ma tu jakiejś szczególnej analogii, jednakże jak to często bywa fantastyka jest mniej lub bardziej przewidywalna. "Wieki..." zaś należą do tego wąskiego grona gdzie nic nie jest z góry ustalone, nie pojawia się żaden obrany na początku cel, bohaterowie nie snują dalekosiężnych planów, wręcz przeciwnie są niepewni jutra. Wraz z Robbertem Borrowsem odkrywamy świat Wieku Przemysłu i nie mamy kompletnie żadnego pojęcia co może się zdarzyć w następnym akapicie i dokąd doprowadzi nas obecna sytuacja. Choć od pewnego momentu kroki bohatera są znacznie bardziej ukierunkowane, nadal nie sposób sobie wyobrazić jak wszystko się potoczy, jak rozwiną się obecne wydarzenia i dokąd to wszystko nas zaprowadzi, gdzie dobiegnie końca nasza wspólna podróż.

"Wieki Światła" to nie tylko opowieść o życiu Roberta Borrows'a, to także opowieść o samym Londynie, a przede wszystkim społeczeństwie, jego problemach, trudach życia zwykłego szarego człowieka, wyzysku, przemianach czy rewolucji, a także o tym, że nic nie jest takie jak sobie z początku wyobrażaliśmy czy wymarzyliśmy. "Wieki..." choć magię zawierają, bo w końcu wszystko tu się na niej opiera, nie są nią wypełnione. Magia to jedynie fundamenty znanego ustroju, są podwalinami przedstawionej historii i stanowią wyłącznie jej tło.

MacLeod czaruje słowem jak mało kto, tworzy wspaniały szczegółowy opis świata otaczającego czytelnika, potrafi również stworzyć przepiękne sceny i niezwykły nastrój, które są niewątpliwym atutem książki. Postacie są bardzo realistyczne, świat ukazany niezwykle precyzyjnie, oddany w najdrobniejszych szczegółach.

Piękne. To jedyne słowo jakim można w pełni opisać "Wieki Światła". Ten niesamowity nastrój pełen nostalgii i liryzmu. Do tej pory tylko w Ednymionie spotkałem się z tak nastrojowymi scenami, pełnymi uczuć, bijących wręcz od książki. Lekturze towarzyszą wrażenia, które ciężko jest ująć w słowa, jak powiedziałem "piękne" to najlepiej pasujące do tej pozycji określenie. Jeśli należycie do ludzi wrażliwych dostrzeżecie bez wysiłku niesamowitość i liryczność opisanej historii, jeśli zaś nie, będzie to dla Was najprawdopodobniej po prostu bardzo dobra książka, ale nic więcej. Pozycja obowiązkowa dla każdego kto szuka w fantastyce czegoś niezwykłego, wychodzącego na przeciw kanonom i utartym schematom.

16 komentarze:

Immora pisze...

Mm, po tak piękną powieść aż szkoda byłoby nie sięgnąć. Kiedyś na pewno przeczytam, kwestia tylko kiedy... Postaram się jak najszybciej, bo po Twojej recenzji czuję, że naprawdę wiele tracę nie czytając jej.

Oceansoul pisze...

Trudno mi napisać cokolwiek odkrywczego - po prostu zgadzam się w całej rozciągłości. :)
Jedna z tych nielicznych książek, która czarowała mnie każdym zdaniem. Z pewnością przeczytam ją kiedyś raz jeszcze, niesamowita pozycja.

Fenrir pisze...

Lewa strona bloga Harashikena:
1/6 (1)
2/6 (1)
3/6 (2)
4/6 (2)
5/6 (5)
6/6 (10)

Nie, wcale nie jesteś bezkrytyczny, gdzieżby tam...

Harashiken pisze...

Immora: Z biegiem czasu będzie mniej piękna zapewne, zwłaszcza kiedy sięgnę po inne pozycje UW, ale niewątpliwie pierwsze wrażenie jest niesamowite tak jak i wrażenia po skończeniu :)

Oceansoul: Dziękuję, widać i mnie czasem zdarzy się napisać coś do rzeczy ;)

Fenrir: Nie, nie jestem. Ja w przeciwieństwie do Ciebie czytam tylko to co sam sobie wybiorę, a staram się wybierać to co najlepsze. Oceny niższe niż 4/5 świadczą o tym, że nie zawsze mi się to udaje, ale nie zamierzam doszukiwać się wad tam gdzie ich nie ma, lub gdzie są na tyle nieistotne by nie móc zaważyć na niesamowitości ogółu.

Karodziejka pisze...

Ciekawe, jak Fenrir oceniał te pozycje, które u Ciebie ocenione są na 6/6... ;p

Agnes pisze...

Czytałam, ale nie przypadło mi do gustu. Industrialne klimaty jakoś mi nie leżą.

Moreni pisze...

Wygląda na to, że powinnam zacząć czytać MacLeoda hurtowo i w ciemno.;)

Harashiken pisze...

Karo: Leeeń, a ja głupi specjalnie dla Ciebie sprawdzam. Ech...

Ubik: H:6/6 F:10/10
Władca Pierścieni: H:6/6 F:(7+7+9)/2~7,5
Blade Runner: H:6/6 F:9+/10
Cienie Pojętnych: H:6/6 F:(5,5+8+7+?)=?
Wiedźmin: H:6/6 F:9/10

Wieki Światła, Koła Czasu, Peanatema, PLO, Mroczna Wieża są u Fenrira dopiero w planach.

Agnes: Cóż trudno, nigdy nie zadowoli się wszystkich ;)

Moreni: Oj bez przesady, to że ja jestem zachwycony nie znaczy, że każdemu się spodoba i że od razu warto się na to rzucać.

Oceansoul pisze...

Moreni: w ciemno, w ciemno. ^^ Mnie naprawdę mało książek zachwyca do granic, mało któremu pisarzowi mogłabym własnoręcznie zacząć rzeźbić pomnik tu i teraz. Ale powieści MacLeoda to te nieliczne perełki, nad którymi nie potrafię przestać się rozpływać - tak więc w ciemno biegnij po "Wieki światła" i po "Podróże. Pieśń Czasu". ^^

Silaqui pisze...

Brzmi ciekawie, wręcz cholernie ciekawie :)
Ciekawe czy trafię na MacLeoda w jakiejkolwiek bibliotece...

Karodziejka pisze...

O! :D
Ja zerknęłam tylko na Wieki Światła, o Peanatemie wiedziałam, że dopiero jest w mglistych planach i reszty mi się już nie chciało (nie miałam czasu) sprawdzać - dzięki ;)

Julia pisze...

O książce nie słyszałam, ale już sama wzmianka o wiktoriańskiej Anglii mnie przekonała i Twoja strasznie pozytywna recenzja. Jestem ciekawa, czy odbiorę tę pozycję też jako "piękną" .
Każdy ma inny gust i inaczej obiera wybrane pozycje, stąd różnica ocen.

Pozdrawiam serdecznie :)

Dusia pisze...

Czuję, że to kolejna pozycja, którą muszę jakoś zdobyć :)

Pozdrawiam!

Aleksandra pisze...

Endymion ma podobny nastrój? To muszę w końcu zabrać się za tego Hyperiona. ^^ "Wieki" oczywiście cudowne, "Dom burz" już mniej, ale mam nadzieję, że w "Podróżach" MacLeod znowu pokaże, co potrafi. ;)

Harashiken pisze...

Silaqui: Bo i jest ciekawie, ale na UW w bibliotekach to bym raczej nie liczył. Chociaż nie chodzę po takich raczej, wiec mogę się mylić.

Karo: Tak, tak, zawsze do usług ;)

Julia: Cieszę się i życzę w takim razie miłej lektury. :)

Dusia: Tak! ^^

Aleksandra: No coś w tym guście. Może troszkę się zagalopowałem z tym porównaniem, ale wywarł na mnie duże wrażenie. Znów mam olbrzymią ochotę na powrót do uniwersum Simmonsa więc pewnie już długo się nie powstrzymam przed pożarciem Triumfu ^^

viv pisze...

No i doczekałam się wrażeń z Wieków :) Kusisz bardzo, a o moim stopniu uwielbienia dla pióra MacLeoda może świadczyć to, że kilka dni po lekturze Pieśni czasu kupiłam na allegro Wieki i Dom, ale ja mam kolejkę dobrych książek do przeczytania! Doba jest zdecydowanie za krótka - Wieki muszą jeszcze trochę poczekać :(

Prześlij komentarz

Ostatnio postanowiłem otworzyć komentarze dla wszystkich. W związku z tym przestroga - komentujących anonimowo proszę o podpisywanie się. Komentarz anonimowy + wątpliwa jego wartość = śmietnik to samo tyczy się podpisanych komentarzy anonimowych, które uznam za zwykły spam. Anonimów proszę również o stosowanie chociaż podstawowych zasad ortografii. Porządek musi być, dziękuję, dobranoc!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...