środa, 21 grudnia 2011 | By: Harashiken

Kodeks Deepgate

Autor: Alan Campbell
Tytuł: Noc Blizn, Żelazny Anioł, Bóg Zegarów
Cykl: Kodeks Deepgate
Wydawnictwo: MAG
Oprawa: miękka
Liczba stron: 1075
Status: posiadam
Ocena: 4-/6

Martwe Piaski to jałowe pustkowia, niebezpieczne i niemożliwe do przebycia dla zwykłych ludzi. Zamieszkują je nomadzi Heshette wrogo nastawieni do wszystkich obcych. Tylko powietrzne statki ośmielają się przebywać te pustkowia, a i one nie zawsze są bezpieczne. W głębi tych pustkowi znajduje się Deepgate - miasto, które wisi nad bezdenną przepaścią opierając się na skomplikowanej sieci potężnych łańcuchów. Niebo zostało zapieczętowane dla śmiertelników, a w czeluściach pod miastem żyje umarły bóg Ulcis przygarniający dusze zmarłych do swojego królestwa. W najwyższej wieży Świątyni, żyje w zamknięciu niczym relikt przeszłości ostatni anioł Dill. Wkrótce okaże się, że bogowie wygnani z nieba, zamierzają podporządkować sobie śmiertelników i stworzyć własne królestwa na ziemi, a samo piekło zbiera siły by ostatecznie uporać się z tymi, którzy mu się opierali. Sytuacja ludzi nie jest najlepsza, znajdują się między przysłowiowym młotem, a kowadłem i bez względu na to, która ze stron konfliktu wygra oni będą na straconej pozycji.

Ten jakże ponury obraz sytuacji i intrygująca wizja świata przyciągnęły mnie do trylogii Kodeksu Deepgate. Niestety nic nie jest takie jakie wydaje się być na pierwszy rzut oka. Chociażby Dill, który na początku aspirował na miano głównego bohatera w połowie drugiej części znika by wkrótce stać się mniej ważną postacią. Tak naprawdę ciężko wskazać tu kogoś kto gra pierwsze skrzypce, przedstawione są losy kilku bohaterów ale nigdy żaden nie wysuwa się na prowadzenie. Choć w zasadzie najrówniejszą spośród równych jest chyba Rachel, asasynka przydzielona na początku jako ochrona i towarzystwo dla Dilla.

Z pewnością nie można narzekać na brak różnorodnych postaci. Niepewny, cherlawy i trochę niezdarny Dill marzący o sławie i chwale swoich przodków, młoda niepozorna zabójczyni Reachel, zimny, okrutny i ambitny truciciel Devon, czy oszalały na punkcie swej córki sieciarz Nettle i wreszcie Carnival, nieśmiertelna anielica polująca nocami na mieszkańców miasta. A to tylko ci, którzy pojawili się w pierwszym tomie, kolejne części przyniosą inne postacie. Naprawdę dużo jak na trzy dość cienkie tomy. Niestety część postaci nagle znika by nie pojawić się przez dłuższy czas, albo wręcz wcale. Chociażby wspomniany wcześniej Dill, czy Carnival, która choć odgrywa ważną rolę w pierwszej części, znika pod jej koniec i pojawia się dopiero w trzeciej jeśli nie liczyć tych kilku zdań, które autor poświęcił jej gdzieś w połowie drugiego tomu.

Fabuła jest spójna tu nie mam nic do zarzucenia, a jeśli nawet coś miałem to już nie pamiętam cóż to było. Jednakże pomimo niesamowicie oddanego ciężkiego, mrocznego klimatu i ciekawej kreacji świata cykl ten niesamowicie mnie nużył. Zabrałem się do niego z zapałem, chwyciłem za ebooka jeszcze zanim dotarła do mnie zamówiona książka, ale byłem szczęśliwy mogąc po skończeniu odłożyć ją wreszcie na półkę i wręcz odwlekałem moment sięgnięcia po kolejny tom. Bynajmniej nie z powodu chęci oddalenia od siebie zakończenia tak niesamowitej lektury. Nie wiem czemu, nie potrafię tego wyjaśnić po prostu ten świat, ta historia i losy bohaterów choć nie były nudne czy nieciekawe okazały się dla mnie męczące i nużące, ciężko było przebrnąć przez wszystkie trzy tomy choć każdy z nich ma około 300-400 stron.

Muszę wspomnieć jeszcze o jednym poważnym zarzucie jaki mam do tego cyklu. Chociaż w świetle tego jak bardzo był dla mnie męczący może to być poniekąd pewna zaleta. Otóż nie raz i nie dwa odczuwałem, że historia jest niepełna. Wiele to może zbyt mocne słowo, ale kilka wątków na pewno zostało poważnie spłyconych, albo też ich potencjał zupełnie nie został wykorzystany. Jak choćby rola Dilla, która na początku wydawała się zupełnie różna od tego co go ostatecznie spotkało. Sylwetki dwóch bogów nie zostały nam wcale przybliżone, choć były to postacie niezwykle intrygujące odeszły w cień zapomnienia zanim jeszcze na dobre zdołały wkręcić się w akcję. Doświadczenia jednego z bohaterów z podróży po piekle też wydawałoby się z początku, że miały jakiś głębszy sens i cel jednak i to okazało się w moim odczuciu zmarnowanym pomysłem.

Niewątpliwie wizje jakie w Kodeksie Deepgate roztacza autor są godne uwagi. Nie tylko łańcuchowe miasto nad przepaścią, świat pozbawiony nadziei, od którego odwrócili się stwórcy ale i piekło, zbudowane z ludzkich dusz, które usilnie próbują stworzyć w tym nieprzychylnym środowisku namiastkę życia jakie znały wcześniej. Jeśli jesteście gotowi poświęcić trochę czasu i sił na przebrnięcie przez te trzy tomy dla podobnych wizji, niecodziennych pomysłów i rozwiązań to zachęcam do sięgnięcia po Kodeks. Jeśli jednak nie jesteście wytrwałymi czytelnikami i liczycie na przyjemną lekturę, którą łatwo i szybko się czyta to możecie się srodze zawieść.

10 komentarze:

Silaqui pisze...

Gdybym przy wyborze książki kierowała się tylko opisem fabuły, to w ciemno wciągnęłabym tą trylogię na zbliżającą się do nieskończoności listę książek "do przeczytania".

Pomysł naprawdę przyciąga i nie dziwię się, że sięgnąłeś po tą pozycję.

Ja jednak raczej wrzucę to do poczekalni i tylko w momencie totalnej posuchy pozwolę sobie na brnięcie przez lekturę :)

Eruana pisze...

Cytuję:"Nie wiem czemu, nie potrafię tego wyjaśnić po prostu ten świat, ta historia i losy bohaterów choć nie były nudne czy nieciekawe okazały się dla mnie męczące i nużące[...] Otóż nie raz i nie dwa odczuwałem, że historia jest niepełna." Do tego znikające postaci i Ty dałeś 4- na 6?... Nie czytałam wprawdzie całego cyklu, ale pierwszy tom to jedna z najgorszych powieści, z jakimi miałam do czynienia.

Dusia pisze...

Nie przeszkadzają mi grube tomiszcza, ale raczej niezbyt równy przepływ akcji, te przestoje... Może kiedyś sięgnę

Harashiken pisze...

Silqui: Właśnie, pomysł przyciąga, a wykonanie pozostawia trochę do życzenia.

Hah, wierzysz w to? Totalna posucha w naszych kręgach to czysta fikcja. ^^

Eruana: Owszem dałem 4-/6 ponieważ nie zjeżdżam książek za potknięcia. Nie jest doskonała, ale ma potencjał choć niewykorzystany w pełni, a przede wszystkim autor kreuje ciekawe wizje świata. Zatem dla mnie książka ma w sobie coś wartościowego i jest warta zapoznania się z nią nawet jeśli może się nie spodobać.

Czytałem większe gnioty i na ich tle Kodeks wypada całkiem przyzwoicie więc nie zamierzam go z nimi zrównywać.

Dusia: Ależ one nie są grube ^^

Eruana pisze...

Potknięcia? No błagam, przecież tę książkę trzeba by napisać od początku;-P Wizja świata nie jest niczym niezwykłym, jak zresztą większość obecnie powstających i w sumie nie ma się co dziwić... A jakie gnioty? Będę wiedziała, co na pewno ominąć szerokim łukiem.

Harashiken pisze...

Eruana: Nie widzę potrzeby pisania jej od początku ;) Większość obecnie powstających? Hmm ciekawe ^^ Oba pojawiły się już na blogu :P "Dziewiąty Mag" i "Kroniki Krwi i Kamienia", poza tym "Sprzysiężenie Czerwonego Wilka" jest moim zdaniem dużo gorsze, "Siewca Wiatru" śmiertelnie mnie znudził, no i oczywiście radziłbym omijać wszelkie dzieła Troisi i Canavan choć tu tylko sugeruje się pogłoskami bowiem sam nie miałem ani okazji ani ochoty ich sprawdzać :)

Maya pisze...

Jak różne odczucia mają ludzie co do tej samej książki... mnie się każdy tom oraz całość bardzo podobała i jak dla mnie powinien powstać jeszcze jeden tom..dla mnie 5/6

Anonimowy pisze...

Przeczytałem wszystkie tomy i bardzo mi się podobały , autor w ciekawy sposób wykreował świat , fajnie by było gdyby kiedyś autor napisał nową książkę osadzoną w realiach z tej trylogii

Anonimowy pisze...

Ocena zdecydowanie zaniżona, 5- lub 4+ było by bardziej adekwatne.

Unknown pisze...

Książka wciąga powiem tyle

Prześlij komentarz

Ostatnio postanowiłem otworzyć komentarze dla wszystkich. W związku z tym przestroga - komentujących anonimowo proszę o podpisywanie się. Komentarz anonimowy + wątpliwa jego wartość = śmietnik to samo tyczy się podpisanych komentarzy anonimowych, które uznam za zwykły spam. Anonimów proszę również o stosowanie chociaż podstawowych zasad ortografii. Porządek musi być, dziękuję, dobranoc!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...